cyt..cyt…

„Tak więc David Truscott, który nie rozumiał iksów i igreków, jest dziś świetnie prosperującym marketingowcem czy innym spekulantem, zaś on, z iksami, igrekami i mnóstwem innych rzeczy niemający żadnych problemów – bezrobotnym intelektualistą. Co ta sytuacja mówi o świecie? Na pewno tyle, że ścieżki wiodącej przez łacinę i algebrę nie wieńczy materialny dobrobyt. Ale być może mówi coś więcej: że podejmowanie wysiłków, by zrozumieć, to strata czasu, i jeśli chcesz mieć szczęśliwą rodzinę, ładny dom oraz bmw, nie próbuj dociekać, tylko dodawaj liczby, naciskaj guziki i rób wszystko to, za co tak sowicie wynagradza się marketingowców.”

J.M.Coetzee, Lato

Oby Coetzee się mylił…

Reklamy

good book

Coetzee_Mlodosc

J.M. Coetzee „Młodośc” Wydawnictwo „Znak” Kraków 2007
(tak to ten sam autor, którego sfilmowana „Hańba” wchodzi teraz do kin)

Proza mocna, męska wciągająca. Odnajduję w niej tak dobrze znaną nutę z książek Hłaski. Słowa jak łyki mocnego drinka z lodem. W podtytule „Dziennik intymny”, w treści wątki autobiograficzne autora.
Próbka:

„Wszystko dobrze się układa, osiągną swój pierwszy cel, powinien być zadowolony. Lecz z upływem tygodni wpada w coraz większe przygnębienie. Z trudem przezwycięża napady paniki. W biurze oko nie ma na czym spocząć: wszędzie tylko płaskie metalowe powierzchnie. Ostre światło neonówek nie rzuca cieni, a on czuje się, jakby atakowano samą jego duszę. Ma wrażenie, że budynek – nijakie bloczydło z betonu i szkła – wydziela bezwonny, bezbarwny gaz, która przenika mu do krwi i go znieczula. Przysiągłby, że IBM go zabija, przemienia w żywego trupa.(…) Za pośrednictwem szarego bezdusznego IBM świat realny poddaje go próbie, a on musi się opancerzyć, żeby mu sprostać.” (s.59)

(znajome uczucie?…)