ostatni dzień

Ryan McGinley, Smoke & Silhouette, 2007

ostatni dzień wakacji. symboliczny. bo już nie chodzę dawno do szkoły. lekki smutek, przemijanie i nasza bezradność, bo chociaż nie wiem jak bardzo byśmy chcieli zatrzymać lato nie ma na to rady… odchodzi.

zdjęcia McGinleya są bliskie klimatu lata. pełne radości, spontaniczności, młodzieńczej golizny ale z delkatnie wyczuwalną nostalgią upływającego czasu w tle…

i jeszcze teledysk inspirowany jego zdjęciami, a wszystko trochę jako post scriptum wczorajszego wpisu.

tego lata tylko – Toro Y Moi

To muzyka mojego lata, absolutne odkrycie. Pierwszy raz słuchałam płyty przed OFFem, potem na OFFie na żywo, a potem w wakacje nieustannie.  Wtopiła się w wakacje, z których konsekwentnie NIE WRACAM 😉

p.s. z płyty „Causers of This” (2010)

NIE WRACAM!

to były świetne wakacje: Toruń, Malbork, Katowice, nadmorze. ani minuty myśli o miejscu mojego obecnego bytowania. ciężki powrót, właściwie wcale jeszcze nie wróciłam – myślami wciąż jestem na wakacjach.

żadnych cyfrowych zdjęć, wszystko trzeba jeszcze poskanować.

to widok z naszego nadmorskiego pokoju 🙂

zdj.f.